Na początku chciałabym was przeprosić za to że już prawie w ogóle nic nie pisze na tym blogu. Ale muszę poprawić oceny z muzyki bo inaczej zabiorą mi laptopa i na dodatek jestem chora. Chyba rozumiecie, że muszę się teraz dużo uczyć. Będę się starać jak najczęściej dodawać posty i szybko zdrowieć.
_______________________________________________________________________________
Francesca
Umówiliśmy się na spotkanie w Resto o 15:30, ale ja byłam już tam o 14. Strasznie mi się nudziło w domu dlatego przyszłam pomóc Luce. Właśnie szłam zanieść soki do jednego ze stolików kiedy wpadłam na jakiegoś chłopaka. Przeze mnie jego biała bluzka była cała pomarańczowa.
-Ojeju. Bardzo cię przepraszam - powiedziałam.
-Spokojnie nic się nie stało. Od czego są pralki.
-Jesteś pewny, że nic się nie stało?
-Nic a nic. Jestem Marco.
-Francesca.
-Zwykle nie pytam się dziewczyn o to tak szybko, ale. Nie chciała byś się ze mną umówić?
-Przykro mi nie chodzę na randki - nagle posmutniał.- Żartowałam! Chętnie się z tobą umówię.
-Jutro o 16, tutaj?
-Jak dla mnie ok. A teraz przepraszam, ale muszę wracać do pracy. Papa.
-Do jutra - powiedział po czym wyszedł.
Trochę go okłamałam bo nie zamierzam już pracować. Nie w takim stanie. Zadzwoniłam po Violette i Cami. Obie przyszły po 5 minutach. Usiadły obok mnie.
-Fran co się stało? - zapytała mnie Cami.
-Poznałam fajnego chłopaka i jesteśmy umówieni na jutro.
-Ooo Francesca się zakochałam - śmiała się ze mnie Violetta.
-Wcale że nie... - zastanowiłam się - Ok może trochę. Ale powinnyście go zobaczyć. Miał śliczny uśmiech, piękne, błyszczące oczy, puszyste włosy...
Violetta
Francesca ciągle opowiadała o tym... Jak on się nazywał. Jak ja mogłam zapomnieć jego imienia przecież tylko o nim rozmawiamy już prawie godzinę. O, przypomniałam sobie ma na imię Marco. Z tego co opowiadała - a raczej nadal opowiada - mi Fran wydaje się być całkiem fajny. Widział go może z 7 minut a już może opowiadać o nim przez cały dzień. Kiedy przyszli Naty i Maxi mówiła o nim trochę mnie, a kiedy przyszli Andres i Leon wtedy już całkowicie przestała. Na całe szczęście. Zaczęliśmy rozmawiać o przesłuchaniach. Opowiedziałam im o moim pomyśle. Byli zachwyceni.
Kiedy już wszystko obmówiliśmy (a przynajmniej myśleliśmy że wszystko) cała 5 się ulotniła. Znowu zostałam tylko ja i Leon.
-Czyli twoja kuzynka ma się do nas wprowadzić? - spytał.
-Tak. Ale tylko na jakiś czas.
-Skoro mam z nią mieszkać to może i coś o niej opowiesz...
-Jeśli chcesz. No, a więc... Lubi się ostro bawić, ale nie znowu aż tak żeby przychodzić pijanym do domu przecież ma dopiero 16 lat, jest szalona, a czasami chamska, ale to naprawdę fajna dziewczyna.
-Nie najgorzej się zapowiada. Jest już 16:45. Lepiej już chodźmy.
Pojechałam z Leonem do jego domu żeby zabrał swoje rzeczy. Później pojechaliśmy do mnie żebym mogła się spakować i zabrać Megan.
Megan
Wsiadłam do samochodu. Leon i Viola usiedli z przodu i o czymś rozmawiali , a ja poszłam do tyłu, ubrałam słuchawki i zaczęłam rozmyślać. Przyznaję. Na początku byłam przeciwna mieszkanu z nimi. Natomiast teraz jestem z tego zadowolona. Teraz widzę tego plusy. Ten chłopak mojej kuzynki - Leon jest bardzo przystojny, miły i mądry. Razem będzie nam się dobrze mieszkało.
Dojechaliśmy na miejsce. Dwupiętrowy dom z ogrodem i garażem. W ogrodzie jest postawiona huśtawka. Dziecka się spodziewają? No, ale mniejsza z tym. Zaczęli oprowadzać mnie po domu. Gdy się do niego wchodziło widać było korytarz prowadzący do czterech pomieszczeń. W pierwszym był kuchnia, w drugim salon, w trzecim jadalnia, a w czwartym pokój muzyczny. Po schodach poszliśmy na drugie piętro. Był na nim mój pokój, pokój Leona i Violi, pokój gościnny i łazienka. No muszę przyznać. Ładnie się urządzili.
Poszłam z Violettą na dół. Miałyśmy zrobić coś do jedzenia. Otworzyłam lodówkę, a tam... Nic! Nawet mleka nie było. Jak można wprowadzając się do nowego mieszkania zapomnieć o jedzeniu? Moja kuzynka postanowiła iść na zakupy. Chciałam iść z nią, ale przypomniały jej się nasze ostatnie zakupy razem. Napakowałam tyle do koszyka, że już się wysypywało, a suma zapłaty spokojnie przekraczała 300. To było trzy lata temu, a ona nadal mi to wypomina. No, ale skoro musiałam już tu siedzieć to ok. Postanowiłam coś poczytać. Wow! To brzmi jeszcze dziwniej niż się tego spodziewałam. Wzięłam pierwszą-lepszą książkę i poszłam z nią do salonu. Przeczytałam może 5 stron gdy nagle przyszedł Leon... bez koszulki. Ma boską klatę.
-Przepraszam. Myślałem, że nikogo nie ma - próbował się tłumaczyć.
-Spokojnie nic się nie stało - w tym momencie ubrał bluzkę.
-Już jestem! - krzyczała Viola - Cami napisała do mnie że ulotki są już zrobione, a Maxi napisał, że znaleźli już miejsce na przesłuchania.
-Jakie przesłuchania? - spytałam.
-Przesłuchania do Studio.
-Mogę wziąść w nich udział?
-Jasne. Nie wiedziałam, że śpiewasz.
-Bo średnio to lubię.
-To po co chcesz chodzić do tej szkoły.
-Bo tam nie ma matmy, biologii, historii, chemii i innych przedmiotów których nie rozumiem.
_______________________________________________________________________________
5 komentarzy = kolejny rozdział
Jeśli chcecie się dowiedzieć jak wygląda mieszkanie Violi i Leona piszcie w komentarzu :)
Papa :*