Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lipca 2013

Rozdział XXI / Teraz mi wierzysz?

Hej! Trochę jestem w tyle z rozdziałami dlatego dziś pojawi się jakiś. Jak dobrze pójdzie to napisze dziś kolejny (ale jak już coś to o 19-22). No i możliwe że jutro pojawi się 22, ale jeżeli dziś nie będzie oprócz tego żadnego to jutro na pewno rozdział się pojawi.
_________________________________________________________________________________

Violetta
Ja i Andres nareszcie znaleźliśmy pendriv'a. Jak on mógł zapomnieć dać go Leonowi? Gdy szukaliśmy jego plecaka powiedział mi, że cały wczorajszy dzień spędził z nim. No, ale Andres to Andres. Z nim wszystko jest możliwe. W tej chwili szukamy Leona.
-Violetta! Tam jest Leon! - powiedział mój towarzysz.
-Gdzie?
-Tam - wskazał palcem na Leona stojącego obok szafek - Cześć Le...!
-Andres cicho! Teraz nie może nas zobaczyć.
-Ale przecież już nas widział...
-Eh... Nie ważne. Wiesz co masz mu powiedzieć?
-Tak. Nie. Chyba.
-Powiedz, że masz pendriv'a ode mnie i żeby wziął go i obejrzał pierwsze nagranie.
-Ok. To idę.

Leon
Wyciągałem ze swojej szafki zeszyt, który był mi potrzebny na zajęcia z Angie. W pewnym momencie podszedł do mnie Andres.
-Hej! O co chodzi? - zapytałem.
-Masz pendriv'a ode mnie i żeby wziął go i obejrzał pierwsze nagranie - zobaczyłem, że Violetta robi face plan.
-Co???
-Masz to i obejrzyj pierwsze nagranie.
I sobie poszedł. Ciekawe o co mu chodziło. I co miała z tym wspólnego Violetta??

Po lekcjach w domu Leona...

Leon
Skończyły się lekcję, a ja jestem w domu. Bardzo ciekawiło mnie to co Andres mi przekazał dlatego pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było włączenie komputera i obejrzenie tego nagrania. Kliknąłem odtwórz. I co słyszałem?
-Nasz plan wypalił - powiedziała Ludmiła. 
-To była bułka z masłem. Leon jest teraz zły na Viole i nie chce z nią rozmawiać - mówił Diego.
-Violetcie potrzebny jest teraz ktoś kto ją pocieszy, a Leonowi ktoś kto go wysłucha.
-Nie sądziłem, że kiedyś to powiem ale: Dobrze mi się z tobą współpracowało.
-I wzajemnie!
Później jeszcze zauważyłem w tym nagraniu Viole.
-Teraz mi wierzysz? - mówiła.
I co ja mam zrobić?

Cami
Razem z Fran poszłam po lekcjach do Restó Bend'u. Ostatnią lekcję miałyśmy z Gregorio. Miał dziś wyjątkowo zły humor dlatego dał nam niezły wycisk.
Usiadłyśmy przy jednym ze stolików i wzięłyśmy menu do rąk.
-Na co masz ochotę? - zapytała mnie Francesca.
-Hmmm... Na koktajl brzoskwiniowo-truskawkowy, a ty?
-Ja bym się napiła... - zaczęła moja przyjaciółka.
-Francesca możesz na chwilę przyjść?! - krzyczał Luca dzięki czemu przerwał naszą rozmowę.
-Za chwilę! - odpowiedziała.
-To bardzo ważne!!!!
-Eh... Przepraszam cie Cami. Zaraz przyjdę.
-Spoko. Poczekam....


Jakieś 5 minut później....


Zobaczyłam, że Fran idzie w moim kierunku. Była cała zapłakana. Co Luca jej zrobił? Myślałam, że stosunki między nimi się poprawiły.
-Co się stało? - zapytałam gdy Fran już usiadł.
-Bo moi rodzice dzwonili - mówiła pociągając nos.
-I co?
-Muszę jechać do Włoch.
-To wspaniale! Przecież nie raz mówiłaś mi, że tęsknisz za rodziną. Takie odwiedziny dobrze ci zrobią.
-Cami ty nie rozumiesz. Jadę z Lucą do Włoch na zawsze.
-Co? A... Ale dlaczego?
-Mają problemy finansowe. Nie stać ich żebym chodziła do Studio On Beta ani na utrzymanie nas w Argentynie.
Nie mogłam nic powiedzieć bo tak samo jak Fran zaczęłam płakać i ją przytuliłam.

Leon
Postanowiłem zadzwonić do Violetty.
-Cześć Violu - powiedziałem.
-Leon to ty? - zapytała z nadzieją w głosie.
-Tak to ja. Obejrzałem ten filmik. Ale po co mi go dałaś?
-Bo myślałam, że należy im się jakaś zemsta i ten... No... Nie ważne.
-Co ten no?
-Myślałam, że znowu będziemy razem... - wyszeptała. - A chcesz znać mój plan?
-Tak... Tak... Oczywiście - dobrze, że zmieniła temat bo kompletnie nie wiedziałem co powiedzieć.
-No to słuchaj....
________________________________________________________________________________

13 komentarzy = NAJWCZEŚNIEJ nowy rozdział!

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział XX / Dałeś Leonowi pendriv'a? + Kilka informacji

Violetta
Nie wiem czy to był dobry pomysł żeby dać Andresowi pendriv'a. Przecież z nim nigdy nic nie wiadomo. A co jeśli go zgubił? Lub dał komuś innemu? Albo... Violetta! Myśl pozytywnie. Może jest trochę nieogarnięty, ale chyba można mu zaufać. Chyba... Eh... Lepiej go poszukam!

Maxi
Szedłem do Studia. Nie mogłem wymazać z pamięci wczorajszej rozmowy z Naty. Ciągle mam ją przed oczami... Było tak...
Razem z Justin szliśmy do Naty, żeby powiedzieć jej kim tak naprawdę jest ten jej Dylan. Kiedy już ją znaleźliśmy zaczęła się rozmowa.
-Naty musimy porozmawiać... - powiedziałem.
-Nie mamy o czy - odpowiedziała i już chciała odejść.
-Tu chodzi o Dylana - nagle usiadła.
-Niby co z nim?  
-Jest, a raczej był moim chłopakiem - wtrąciła się Justin - Chodzi ze mną od 2 tygodni. Zdradzał mnie z tobą!
Naty siedząc na krześle poruszyła głową nie dowierzając. Pomyślałem, że coś wynikło z tej rozmowy, ale się myliłem...
-Nie moge w to uwierzyć. Wymyśliłeś tą historię i wynająłeś jakąś dziewczynę żeby pogrążyć Dylana. Wiesz co? Jesteś żałosny! - powiedziała po czym poszła...
No i tak to się skończyło. Nie dość, że nadal chodzi z tym kretynem to jeszcze bardziej mnie nienawidzi.

Violetta
Po długich poszukiwaniach nareszcie znalazłam Andresa.
-Hej Andres! Możemy porozmawiać?
-Jasne. A o czym?
-Dałeś Leonowi pendriv'a?
-Jakiego pendriv'a? - nie wiedział o czym mówię.
-Tego, którego dałam ci wczoraj po lekcjach.
-Aaa... Już pamiętam.
-To dobrze, a dałeś mu tego pendriv'a?
-Jakiemu "mu"? Nie znam go... Powiedz jak wygląda to może go znajdę, a potem...
-Andres!!! - krzyknęłam dzięki czemu zamilkł - Teraz posłuchaj mnie uważnie: Przekazałeś Leonowi pendriv'a , którą dałam ci wczoraj po lekcjach?
-Nie...
-Co?! Ale dlaczego?!
-Bo ja... Ja zapomniałem...
-A gdzie go masz?
-W plecaku.
-A gdzie masz plecak?
-W sali baletowej.
-Chodź.

Naty
Szłam właśnie do Studio. Miałam jeszcze dużo czasu więc spokojnie przechadzałam się po szkole. W pewnym momencie zauważyłam Dylana koło szafek. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Dlatego powoli podchodziłam do niego by zakryć jego błękitne oczy. Kiedy już byłam w połowie drogi zobaczyłam jak jakaś dziewczyna biegła w kierunku mojego chłopaka. Nagle się do niego przytuliła... Czy ja dobrze widzę? Teraz się całują!!! Tego już było za dużo!
-Jak mogłeś?! A ja ci ufałam!!! Myślałam, że chociaż ty jeden jesteś inny!!!!! Z nami koniec!!!
Powiedziałam (czyt. wykrzyczałam temu gnojkowi prosto w twarz) po czym zaczęłam biec przed siebie. Biegłam, biegłam aż w końcu znalazłam się w parku...

Maxi
Czy ja to widziałem? Niestety, a może stety tak. Kocham Naty dlatego pobiegłem za nią. Kto by pomyślał, że dziewczyna może tak szybko biegać... Znalazłem ją w parku. Płakała siedząc na ławeczce. Miała spuchnięte, czerwone oczy, a tusz do rzęs rozmazał jej się po twarzy. Nie mogę tak na nią patrzeć. Muszę ją pocieszyć...
-Naty... Wszystko widziałem...
-No to dalej... Powiedz "a mówiłem". Miałeś rację... Dylan to podła, zdradziecka świnia...
-Naprawdę bardzo mi przykro... No i smutno.
-Dlaczego ci smutno? Przecież miałeś rację, to ja tutaj płaczę.
-No właśnie. Płaczesz. Płaczesz dlatego że jakiś chłopak cie zdradził. A ja tutaj stoję ze świadomością, że kiedyś ja wywołałem u ciebie coś takiego. Przepraszam.
-Maxi. Jest pewna różnica między tym jak ty mnie zdradziłeś, a jak on...
-Jaka?
-Ty tego nie chciałeś, a on zrobił to umyślnie i z tego co wiem to dwa razy. Co najmniej dwa...
-Czyli nie jesteś na mnie zła?
-Jak mogła bym być zła na kogoś kogo naprawdę ko... -przerwała.
-Naprawę co?
-Eh... Nieważne.
-Kocham? Prawda? To miałaś na myśli?
-Może - powiedziała, a na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
-Ja ciebie też - przyznałem prawdę, a potem ją pocałowałem.
-Czyli jesteśmy razem? - zapytała po oderwaniu się od moich ust.
-Jeśli chcesz...
-Chcę. Oj chcę.
-Za cztery minuty kończy się przerwa. Może już chodźmy?
-Ok, ale najpierw muszę zmyć z twarzy ten tusz.
Skierowaliśmy się do Restó Bend'u, a raczej do łazienki, która była w tej restauracji. Tam moja kochana zmyła niepotrzebny makijaż, a potem poszliśmy na lekcję trochę spóźnieni. Na całe szczęście oboje mieliśmy teraz zajęcia z Angie...

_________________________________________________________________________________

Informacje
* Po prawej stronie jest ankieta. Zachęcam do udziału w niej.
* Co prawda nadal piszę na starym laptopie, ale nie chciałam żebyście tak długo czekali na dwudziesty rozdział.
* Przypominam: Na tym blogu opowiadanie piszę ja (Pyśka) a nie żadna z dziewczyn, które są tutaj na okres próbny. Dlatego jeśli chcecie się dowiedzieć kiedy będzie nowy rozdział to zadawajcie takie pytania pod moim postem!
* 24 wyjeżdżam na wakacje. Spędzę tam tydzień więc wracam 31 (w nocy lub późnym wieczorem). Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. A co jest w dobrego? W jednym pomieszczeni w hotelu, w którym będę się znajdywać jest bezprzewodowy, bezpłatny internet! Więc jeśli przed wyjazdem będę miała nowego netbook'a to zabiorę go ze sobą i czasami będę pisać coś, a jeśli dostanę go dopiero po powrocie to będę próbować pisać posty na telefonie...
*Czy ktoś kto czyta mojego bloga będzie w dniach 24-31 na Krecie? W hotelu " Minos Mare" ? Jeśli tak to niech napisze w komentarzu! Najlepiej w wieku 10 - 13 lat, ale tak do dwóch lat więcej też mogą być :) .

wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział XIX / Rozszyfrowaliśmy was!

Dziękuję pewnemu anonimowi za podsunięcie pomysłu!
_________________________________________________________________________________
Violetta
O jej, o jej, o jej! Czy ja właśnie całowałam się z Diego... i to na oczach Leona?! Błagam niech to mi się tylko śni. Och! To nie jest sen. Niestety. A co najgorsze mój chłopak właśnie wychodzi. I nie jestem teraz taka pewna czy to nie mój były chłopak! Nie mogę tego tak zostawić. Idę do niego.

Leon
Jak ona mogła mi to zrobić? Ja ją kocham, a ona odwala takie coś? Myślałem, że jest inna, niestety myliłem się. Na prawdę nie wiem już co o tym myśleć. Pierwsze był Thomas później Broduey, potem Federico, a teraz Diego. Rozumiem, że to nie jej wina, że każdy chłopak się w niej zakochuje, ale czy ona przez te wszystkie zauroczenia myśli iż musi je odwzajemniać? A może to przeze mnie? Być może tylko tracę czas ganiając za nią? Chyba nie jestem jej wart? Moje przemyślenia przerwał donośny krzyk.
-Leon! Poczekaj! Leon! No proszę cie! - to była Violetta.
-Niech zgadnę. Chcesz powiedzieć, że to on ciebie pocałował, a ty jesteś niewinna.
-Przyznaje, jestem winna, ale to jest tak jak przed chwilą powiedziałeś: to on mnie pocałował! Prosze uwierz mi...
-Violetta... Ja wierze w to, że to on cie pocałował, ale ty to odwzajemniłaś!
-Tak, - mówiła płacząc - ale tylko dla tego, że...
-To nie ma sensu Violetto - przerwałem jej - to koniec.
-Ale Leon...
-Przykro mi - powiedziałem po czym odszedłem.

Następnego dnia rano

Violetta
Siedzę teraz w sali Angie. Jestem tu sama bo wszyscy inni poszli na przerwę. Pewnie nie poszłabym dziś do Studio, ale wzbudziłabym wtedy podejrzenia u taty, a tego nie chcę. Nie mam teraz wielkiej ochoty na naukę tym bardziej, że całą noc płakałam.
-Violetta. Nie możesz ciągle myśleć o tym rozstaniu - powiedziała Cami.
-Oj wiem, ale to nie jest takie proste.
-Przecież wiemy. A może chcesz iść do Restó? Tak na poprawę humoru - zapytała Fran.
-No nie wiem - zaczęłam - No niech wam będzie. Czekajcie na mnie przy wejściu, ja tylko pójdę do sali tańca bo chyba zostawiłam tam telefon.
-Ok to my czekamy.
Dziewczyny sobie poszły, a ja skierowałam się do klasy Gregoria. Wzięłam moją komórkę i szłam do dziewczyn. Nagle zobaczyłam, że Ludmiła i Diego o czymś rozmawiają. Nie wiem czemu, ale zainteresowało mnie to.
-Nasz plan wypalił - powiedziała Ludmiła. W tym że momencie zrozumiałam iż ta rozmowa może być ciekawa dlatego włączyłam kamerkę w moim telefonie.
-To była bułka z masłem. Leon jest teraz zły na Viole i nie chce z nią rozmawiać - mówił Diego.
-Violetcie potrzebny jest teraz ktoś kto ją pocieszy, a Leonowi ktoś kto go wysłucha.
-Nie sądziłem, że kiedyś to powiem ale: Dobrze mi się z tobą współpracowało.
-I wzajemnie!
Muszę to jak najszybciej pokazać Leonowi. Może wtedy mi wybaczy. Ale przecież jeszcze muszę iść do Francesci i Cami. Czekają na mnie, a ja nie chcę ich wystawić do wiatru.
-Cami, Fran przepraszam, ale nie mogę z wami iść - powiedziałam gdy już do nich doszłam.
-Dlaczego? - zapytała Cami.
-Mam pomysł jak znów być z Leonem.
-Spoko. Życzymy powodzenia.
-Dzięki. Papa!

Cami
Doszłyśmy do Restó i zaczęłyśmy rozmawiać.
-Muszę powiedzieć ci coś ważnego - powiedziałam.
-Zamieniam się w słuch. To o co chodzi?
-No bo jak robiliśmy te duety to ja byłam w parze z Broduey'em co nie?
-To tak - odpowiedział moja przyjaciółka.
-No i w trakcie jednej z prób on mnie pocałował! A potem zaprosił mnie na randkę!
-Na kiedy cie zaprosił?
-Na sobotę. Strasznie się denerwuję.
-Spokojnie. Ja i Viola pomożemy ci!
-Dziękuję.

Maxi
Szedłem przez park w czasie przerwy. Nadal nie mogę dopuścić do siebie myśli, że ja i Naty już nie jesteśmy razem. A co gorsze znalazła sobie jakiegoś kretyna Dylana. A tak pro po niego. Czy to on stoi tam pod drzewem i całuje się z jakąś dziewczyną! Podszedłem bliżej i już miałem pewność,że to ten "idealny" chłopak mojej byłej. Musiałem działać.
-Dylan, czy ty przypadkiem nie chodzisz z Naty?
-Nie. On chodzi ze mną - powiedziała niepewnie brunetka.
-To najwyraźniej ma dwie dziewczyny. Chodzi z tobą i z moją przyjaciółką.
-Co? To nie prawda ten chłopak kłamie! - próbował się obronić.
-Mówię stuprocentową prawdę.
-Jak mogłeś mi to zrobić?! Nienawidzę cie! - powiedziała dziewczyna po czym walnęła go z liścia.
-A ty chodź teraz ze mną - zwróciła się do mnie.
-Ja? Ale po co?
-Twoja dziewczyna chyba musi wiedzieć że jej już niedługo exs chłopak ją zdradza.
Teraz poszliśmy do Naty. Mam nadzieję, że wreszcie przejrzy na te swoje piękne patrzałki.

Violetta
Szukałam i szukałam Leona, ale nigdzie go nie było. Wreszcie gdy byłam w sali Angie trafiłam na niego. Już miałam zacząć przemawiać, a on naglę... odszedł. Tak po prostu sobie poszedł. O! Na całe szczęście jest Andres. Poproszę go aby dał nagranie Leonowi. Dobrze że zgrałam je na pendriv"a.
-Andres! Czy możesz dać to Leonowi?
-Tak!
-Bardzo ci dziękuję!
...................................................................................................................................................................

Rozdział dedykowany anonimowi ktory podpisuje się "Tina". Oto słowa specjalnie dla Ciebie


I takie info, a zarazem mały szantaż
13 komentarzy = następny rozdział!

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział XIII / Ludmiła, Diego i ich plan...

Naty
Nie myślałam, że siedzenie w kozie może być tak przyjemne. Gregorio nie miał ochoty z nami siedzieć więc poszedł do pokoju nauczycielskiego. Oglądał tam jakieś dziadowskie seriale.
Dylan jest taki słodki. Lubimy takie same rzeczy i mamy taki sam gust. Czuję, że ten związek długo potrwa. Dzięki mojemu nowemu chłopakowi zapomniałam już o Maxim. A to bardzo dobrze.

Ludmiła
Przez wszystkie próby jakie odbyłam z Leonem próbowałam go podrywać. Niestety nie udało mi się to za bardzo. Ciągle patrzyłam mu w oczy, prawiłam komplementy, byłam miła, ubierałam najładniejsze ubrania jakie tylko miałam i inne takie głupoty... Widać, że jest zakochany w Violetcie. Ale nie na długo! Postaram się to zmienić! Ej! Chwila moment... Przecież Diego jest zakochany w Violetcie, a ja w Leonie.... Oj! Chyba mam plan! Napisze do niego wiadomość;
"Hej Diego! To ja Ludmiła. Jeśli chcesz być z Violettą koniecznie bądź o 16 w Resto Bendzie"
To musi się udać!

*O 16:10*

Gdzie on jest?! Czekam na niego już ponad dziesięć minut! Czy on na prawdę musi być tak bardzo arogancki?! Nawet ja przyszłam przed ustaloną godziną! No ma szczęście, że już przyszedł. Jeszcze minuta dłużej i bym go zatłukła!
-Hej fajnie, że przyszedłeś - powiedziałam.
-Tak, tak. To jaki masz plan, żeby zniszczyć związek Violetty i Leona? - zapytał.
-Posłuchaj mnie uważnie...
-Mogłabyś tak nie przeciągać?
-Chcesz ich rozdzielić czy nie?! - krzyknęłam, ale tak żeby tylko on usłyszał.
-Tak. Ała moje uszy.
-No to tak. Jutro jest ten występ w duetach co nie?
-No tak. Ale co to ma do rzeczy? - odpowiedział.
-Dużo. Zrobimy tak...

Diego
Do tond myślałem, że Ludmiła to jakaś głupia blondi, ale gdy usłyszałem jaki ma plan zrozumiałem, że się myliłem. Tylko czekać do jutra. Nie mogę się doczekać, aż ta cała "Leonetta" się - że tak powiem - rozpadnie.

*Następny dzień*

Violetta
Jestem właśnie w klasie Angie. Zaraz zacznie się sprawdzian. Bardzo się tym denerwuję szczególnie, że ja i Diego występujemy jako pierwsi. Nagle usłyszałam głos mojej cioci.
-Dobrze dzieci zaczynamy! Zapraszam pierwszą parę czyli Violettę i Diego...
Wyszliśmy na scenę i się zaczęło się... (występ)
_______________________________________________________________________________
Przepraszam wam że rozdział jest taki krótki, ale obiecuję że za to kolejny będzie taki jak dwa i pół zwykłego!
I jeszcze druga sprawa:
Coraz mniej komentujecie dlatego stawiam taki warunek:
Kolejny rozdział pojawi się najwcześniej jeśli pod tym będzie co najmniej 13 komentarzy!

Czytasz = Komentujesz
Komentujesz = Uśmiech na mojej twarzy
Uśmiech na mojej twarzy = Pomysły
Pomysły = Szybciej dodany rozdział

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział XVII / Idę na randkę

Naty
Szłam na lekcje z Gregorio. Całą noc płakałam dlatego jak zadzwonił mój budzik wyłączyłam go. Miałam poleżeć jeszcze pięć minut, ale oczywiście to zmieniło się w pół godziny. Teraz muszę się ogromnie śpieszyć bo jestem już spóźniona jakiś kwadrans. Biegłam przez korytarz kiedy nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka, a cała jego woda wylała się na mój sweter.
-Bardzo cię przepraszam - powiedział.
-Nic się nie stało. To tylko woda, a poza tym jak zdejmę sweter to wszystko będzie ok.
-To dobrze. A tak w ogóle to jestem Dylan.
-Miło mi. Jestem Naty.
-Chciałabyś ze mną pójść gdzieś po szkole?
-Ja z tobą? - nie mogłam uwierzyć, a on pokiwał głową na tak - z przyjemnością. A teraz przepraszam cię, ale muszę już iść na zajęcia. Papa.
-Do zobaczenia! - odpowiedział.
Jestem taka szczęśliwa. Dobrze, że zerwałam już z Maxim. Teraz mogę spokojnie spotkać się z Dylanem. Wygląda na bardzo miłego chłopaka. O jest już klasa Gregoria. Z tego szczęścia nie zauważyłam drzwi i walnęłam się w nie. Mam nadzieję, że nikt tego nie widział, a już w szczególności przed chwilą poznany chłopak. Weszłam do pomieszczenia w ktłórym odbywały się moje lekcje. A tak właściwie to się nie odbywały. Jak widać nie tylko ja jestem spóźnialska. Może to nawet lepiej. Przynajmniej nie muszę się tłumaczyć Gregoriowi dlaczego przyszłam dopiero teraz.
-Dlaczego się spóźniłaś? - zapytała Cami.
No co? Czy ona wygląda wam na Gregoria? No mi raczej nie. Na całe szczęście nie. Ona przynajmniej nie wyprowadzi mnie teraz za drzwi bo "nie toleruje spóźnialskich". Nagle do sali wszedł nasz niemiły, arogancki, samolubny, gburowaty, podstępny, mściwy... O czym to ja? A tak! Do klasy wszedł Gregorio. No niestety. To co dobre kiedyś się kończy. A żeby doprawić to nieprzyjazne spotkanie i żeby zepsuć nam humor zaczął mówić. Pewnie chce nas przeprosić za swoje spóźnienie.
-Usłyszałem, że na zajęcia z Anżie macie w duetach napisać piosenkę, a potem wspólnie ją zaśpiewać.
No pięknie! Gdyby on dotarł tu przede mną to musiałabym się tłumaczyć przez całą lekcję, dlaczego to zrobiła, czy zdaję sobie sprawę z tego, że to niegrzeczne i takie tam, a on na swoje wytłumaczenie opowiada o pracy domowej o której wiemy już jakieś cztery dni.
-A więc pomyślałem, że do tego jeszcze wymyślicie układ taneczny. Porozmawiam o tym z Anżie. Ktoś ma jakieś pytania? Tak Andres?
-Kto to jest Anżie?
-Eh! - wzdychnął Gregorio - Ktoś ma jakieś PRZEMYŚLANE pytania?
-Dlaczego pan się spóźnił? zapytałam dla żartów. Byłam tak szczęśliwa, nikt nie mógł zniszczyć mi dziś humoru.
-Młoda panno. Czy chcesz zostać dziś po szkole, że zadajesz takie głupie pytania?
-Nie, nie! - odpowiedziałam.
-Błędna odpowiedź! Zostajesz do 18!
-Co? Ale jak to?
-A tak to! - i zadzwonił dzwonek.
Po prostu super! Przecież miałam się dziś spotkać z Dylanem. Czy ten wredny staruch umie zepsuć każdemu dzień jednym zdaniem, a nawet jednym słowem? Idę poszukać rano poznanego chłopaka. Muszę mu o wszystkim powiedzieć! Nie chcę żeby wyszło na to, że go wystawiłam do wiatru.

Dylan
Gregorio to straszny zgred. Niechcący walnąłem go drzwiami, a on już musiał posłać mnie do kozy. Akurat dziś kiedy idę na randkę z... Mam to imię na końcu języka! Emily? Nie z nią chodziłem dwa tygodnie temu. Ashley? Nie, nie! To tak z tamtego miesiąca. A może Justin Nie bo z nią chodzę teraz. O już wiem! Naty! Nie chcę żeby wyszło, że mi na niej nie zależy bo moim celem jest mieć każdą w Argentynie, a jak się uda to może nawet na całym świecie. No, ale mniejsza z tym. Muszę ją znaleźć!

*Po lekcjach*

Naty
Moje lekcje się już skończyły! Przez te wszystkie przerwy nie mogłam znaleźć Dylana! Może jutro uda mi się go spotkać  i wytłumaczyć mu to wszystko. O ile będzie chciał ze mną rozmawiać.
Weszłam do pomieszczenia w którym miałam mieć kare, a tam siedział Dylan! Czy to jest możliwe?
_________________________________________________________________________________
Zapraszam na zabawę modelki i modele

czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział XVI / Koniec Naxi

Przepraszam, że nic nie pisałam, ale było tak: Wtorek - byłam na wycieczce w Krakowie, a deszcz okropnie padał dlatego jak jechaliśmy z powrotem do szkoły to byliśmy cali przemoknięci. Dosłownie się z nas lało. No, a jak wróciłam do domu to ciepły kocyk, Violetta, a później zadanie domowe musiałam odrobić. Natomiast wczoraj po szkole pojechałam do Nowego Targu bo w moim domu niedługo będzie remont. No i tak to jakoś zleciało, ale grunt, że jestem i to z nowym rozdziałem :)
_______________________________________________________________________________
Violetta
W tej chwili mam próbę z Diego. Piszemy jakąś piosenkę. Jak na razie nie jest najgorzej. Normalna próba z kolegą. Tylko, że w tym wypadku to nie jest kolega. Powiedziałabym raczej, że wróg. No, ale ok. Muszę nawet przyznać, że całkiem niezły z niego tekściarz! Nasze głosy też do siebie pasują więc myślę, że zaliczymy to zadanie. Ciekawa jestem jak idzie Ludmile i Leonowi. Widać, że ona znowu zaczyna się do niego kleić dlatego mam powody do zmartwień. To losowanie nie zbyt nam się udało. Niestety taka prawda.

Maxi
Od pocałowania Olivii nie widziałem Naty. Jedynie napisała mi SMS'a. Nie był zbyt miły. Brzmiał tak: "Nie mam ochoty cie widzieć, ale niestety muszę. Spotkajmy się jutro po lekcjach. Ale tylko żeby poćwiczyć nasz duet, a poza tym muszę ci coś powiedzieć." Nie ukrywam, że boję się tego co chce mi powiedzieć, ale co cię nie zabiję to cię wzmocni. Wszedłem do klasy Angie i zauważyłem ją. Widać było, że to co zrobiłem mocno ją przybiło. Jestem totalnym kretynem! Nie wiem już co robić. Powinienem ją przeprosić.
-Naty ja cię bardo przepraszam - powiedziałem.
-Nie mam ochoty teraz o tym rozmawiać. Zacznijmy próbę.

*Na końcu próby*

Naty
Nie jestem pewna czy mu to powiedzieć. A co jeśli to ten jedyny? Nie mam ochoty zostać samotną, starą panną z kotami! Ogarnij się Nata! Jeśli jesteście sobie przeznaczeni to los sprawi, że jeszcze dojdzie do waszego spotkania. A nawet jeśli by do tego nie doszło to on zostanie samotnym, starym facetem. Kto wie? Może też będzie miał koty? Może nawet jestem z nich bęzie miał na imię Mruczek, drugi Marlena, a trzeci...
-Naty! - przywrócił mnie mój partner - Wydaję mi się czy miałaś mi o czymś powiedzieć?
-Miała. Otóż - zaczęłam - to co zrobiłeś mi wczoraj bardzo mnie zraniło. Podobno w związkach najważniejsze jest zaufanie. Ja niestety już nie potrafię ci zaufać...
-Do czego zmierzasz?
-Przykro mi, ale... Ale nie możemy być już razem! - powiedziałam po czym z płaczem wybiegłam z klasy.
Biegłam i biegłam przez korytarz. Nagle niechcący wpadłam na Camile i Francesce. No pięknie! Teraz zacznie się wywiad!
-Naty dlaczego płaczesz? - nie myliłam się.
-Znacie tą nową uczennicę. Olivię Gonzales? - zapytałam.
-Tak - odpowiedziały równocześnie.
-Wczoraj widziałam jak całowała się z Maxim. Przed chwilą z nim zerwałam.
-Biedaczka. Chodź pójdziemy gdzieś się przejść.
-To miłe że tak się o mnie martwicie, ale wolę na razie zostać sama.
-Ale jakby coś to dzwoń w każdej chwili.
-Ok.

Leon
Próba z Ludmiłą wyszła okropnie! Ciągle się do mnie przybliżała i flirtowała ze mną! Czy ona nie wie, że ja mam dziewczynę?! Którą zresztą kocham najbardziej na świecie! Z każdym słowem była coraz bliżej mnie. Gdy siedzieliśmy na kanapie i śpiewaliśmy spadłem z niej. I to się powtórzyło aż cztery razy! Tyłek mnie boli jak jeszcze nigdy! Ubrania natomiast to chyba pożyczyła od Lady Gagi! Ciekawy jestem jak poszło u Violetty i Diego. Jeśli się dowiem, że ją pocałował, albo przynajmniej próbował to zrobić to już nie żyje!
_______________________________________________________________________________
Chciałabym jeszcze powiedzieć, że jestem na was zawiedziona! 5 osób się zgłaszało do konkursu, a rysunek (bardzo ładny) przysłała mi tylko jedna osoba! Chyba że chcecie, abym przedłużyła czas do tej niedzieli? Jeśli tak to piszcie w komentarzach.

Czytasz = Komentujesz
Komentujesz = Uśmiech na mojej twarzy
Uśmiech na mojej twarzy = Szybciej dodany rozdział

piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział XV / Duety

Violetta
Od tamtego zdarzenia minął już tydzień. Teraz mi i Leonowi układa się wspaniale. Diego chyba się do mnie zniechęcił no, a przynajmniej chwilowo wycofał. Właśnie szłam do Studio 2.. to znaczy Studio On Beat. Ciągle nie mogę przyzwyczaić się do nowej nazwy. Dziś pierwszą lekcję miałam z Angie dlatego poszłam prosto do jej klasy. Jak zwykle większość osób już czekała na dzwonek. A skoro o nim mowa to właśnie zadzwonił. Usiadłam na jednej z miękkich, kolorowych, niskich siedzeń, a do sali weszła moja ciocia i jak nazywają ich większość nauczycieli spóźnialscy w tym mój kochany Leon, który szybko zajął miejsce koło mnie.
-Dzień dobry wszystkim! - zaczęła - Dziś przygotowałam dla was specjalne zadanie. Otóż, dziewczyny będą losować karteczki z imionami chłopców. Jeśli np. Francesca wylosuje Maxiego to będą musieli razem napisać i zaśpiewać jakąś piosenkę. Czy wszystko jest dla was zrozumiałe?
-Tak - odpowiedziała cała klasa chórem.
-No to świetnie! Zaczynamy losować! Naty ty pierwsza.
Dziewczyna podeszła do Angie i włożyła dłoń do małego żółtego kapelusza z karteczkami. Okazało się że będzie ona tworzyć duet z Maxim. Byli tak podekscytowani tym faktem, że gdy spojrzałam im w oczy widziałam dość śmieszny obraz jak ta dwójka zjechała po tęczy na różowo-białe jednorożce. Ale nie dziwie i się wręcz przeciwnie. Zazdroszczę im. Też chciałabym mieć takie szczęście i wylosować Leona. Po Naty poszła losować Cami, ona natomiast też była w niebo wzięta bo złapała karteczkę z napisem "Broduey". Od kont pamiętam mówiła że on jej się podoba. Teraz nareszcie będzie miała okazję spędzić z nim trochę czasu. Później poszła Fran, której trafił się Andres, zaraz po niej poszłam ja. W drodze modliłam się o to aby moja karteczka miała napis Leon, ale zamiast tego było na niej napisane...
-Diego.
Gdy powiedziałam całej klasie z kim będę śpiewać spojrzałam na reakcję Leona. Jego mina nie była zbyt pozytywna. Powiedziałabym raczej, że zła, zawiedziona i przestraszona, a Diego... Diego natomiast cieszył się jak jeszcze nigdy.

Leon
Byłem wściekły. Nie na Violettę lub Angie tylko na Diego. Niby to nie jego wina, że Violetta go wylosowała, ale mógłby chociaż się tak głupio nie śmiać. Gdyby nie groziło za to więzienie zabiłbym go tu i teraz. Jak on może być aż takim debilem? Przecież to jest nie możliwe! Z zamyśleń wyrwał mnie czyiś głos mówiący moje imię. Zorientowałem się, że to Ludmiła. Najwyraźniej będziemy razem w duecie.

Maxi
Gdy skończyła się lekcja z Angie, Naty gdzieś zniknęła. Szukałem jej już w różnych miejscach, ale nie mogłem jej znaleźć. Kiedy poszedłem do klasy Gregoria zauważyłem... Nie,  nie Naty tylko jakąś dziewczynę. Miała blond włosy,  brązowe oczy i piękny uśmiech... Maxi! Opanuj się! Masz już wspaniałą dziewczynę, z którą jesteś szczęśliwy! No, ale chodzi o to, że ta dziewczyna tańczyła, a wokół niej zgromadziła się spora publiczność. Tłum krzyczał: Olivia! No to już znam jej imię. Nagle usłyszałem jak ktoś wykrzyczał "Tańczysz najlepiej z całego Studio!" Na to nie mogłem pozwolić, przecież to ja jestem najlepszy w tańcu. No bardzo mi przykro, ale muszę tu komuś coś uświadomić.
-Ona jest najlepsza? Tia, a ja jestem baletnicą - powiedziałem.
-Uważasz, że jesteś lepszy? - zapytała ze śmiechem.
-Nie tylko uważam, ale też wiem.
-Przekonajmy się.
Włączyliśmy muzykę i zaczęliśmy tańczyć. Pomysł na zrobienie pojedynku tańca nie jest zły, mam tylko nadzieję, że wygram. Chociaż jak teraz patrzę na jej ruchy to nie jestem tego pewien. No muszę przyznać: zaimponowała mi tak Olivia. Muzyka ucichła, a my byliśmy bardzo blisko siebie. Nie mogłem się jej oprzeć i... Pocałowałem ją!!!!
-Maxi! Jak mogłeś mi to zrobić?! - usłyszałem głos Naty.
Serio? Akurat teraz musiała przyjść?! I taka sytuacja po raz drugi. Ewidentnie mam pecha w miłości.
_______________________________________________________________________________

Czytasz = Komentujesz
Komentujesz = Uśmiech na mojej twarzy
Uśmiech na mojej twarzy = Szybciej dodany rozdział

I zachęcam też do wzięcia udziału w konkursie <klik>

piątek, 31 maja 2013

Rozdział XIV / Próba samobójstwa

Leon
Violetta nie żyje?! To wszystko moja wina. Jak mogłem do tego dopuścić? No pięknie Vardas! Ty jak zawsze zamartwiasz się zamiast działać! No, ale tak z drugiej strony to co ja mam zrobić? Przecież nie cofnę czasu i nie zmienię tego zdarzenia. Podsumowując mogę zrobić tylko jedno.

Francesca
Dziś jest wielki dzień. Proces uratowania Studio. Szkoda tylko że Violetty nie będzie z nami. Pomaga mi świadomość, że wypuszczą ją już dziś i że miała tylko lekki wstrząs mózgu i kilka siniaków. Przy takim wypadku to wielkie szczęście. Nawet palca nie złamała. No, ale do rzeczy. Wczorajsza próba wyszła nam znakomicie. Po tym co tam zobaczyłam jestem pewna, że dobrze wybraliśmy. Umówiliśmy się o 16 koło kina. Właśnie tam szłam. Co prawda było dopiero wpół do umówionej godziny, ale wolałam przyjść już teraz żeby mieć wszystko zapięte na ostatni guzik.

* O szesnastej *

Przed chwilą sprawdziłam obecność. Wow! Mówię jak nauczycielka. Mniejsza z tym. Ważne że są wszyscy łącznie z moimi przyjaciółmi. Mogliśmy już zaczynać. Wszyscy ustawili się tak jak było to ustalone i poszliśmy.
Gdy byliśmy już jakieś dwa kilometry zaczęliśmy śpiewać Algo Suena En Mi (słuchajcie do 59 sekund). Gdy już skończyliśmy tą piosenkę zaczęliśmy tańczyć (do 1 min, 30 sekund). Gdy Antonio, inni nauczyciele i ekipa, która miała zburzyć Studio to zobaczyli byli... Tak naprawdę to nie wiem czy im się podobało czy nie bo stali jak kamień. W ich oczach można było zobaczyć zdziwienie, szczęście, ulgę, dumę i inne takie. Miny mieli wprost prześmieszne, ale nie mogą przecież tak stać w nieskończoność. Trzeba to przerwać.
-Podobało się? - wypaliła Naty.
-Oczywiście - zaczęła Angie - ale mam tylko jedno pytanie...
-... po co to wszystko? - dokończył Pablo.
-Powodem, żeby zamknąć Studio jest to, że ostatnio ubyło nam uczniów, tak?
-Tak - przyznał Antonio.
-Dlatego, żeby uratować Studio zorganizowaliśmy do niego przesłuchania.
-Proszę. Nie gniewajcie się. Bardzo zależy nam na tej szkole. Musieliśmy to zrobić.
-Nie gniewamy się, jesteśmy pod wrażeniem.
-Pod wielkim wrażeniem. To co robicie dla tego Studia jest wielkie.
-A ja uważam że to głupota - wtrącił się jak zawsze przeciwny Gregorio.
-Wiemy Gregorio. Dlatego Antonio wybrał Pablo na dyrektora, a nie ciebie.
-Czyżby chciała pani przez to powiedzieć, że niczego nie wnoszę do Studia? - spytał.
-Wręcz przeciwnie Gregorio - mówiła Angie - Chce powiedzieć, że wnosisz tutaj bardzo wiele. Dużo krzyku, nieporozumień, hałasu, histerii...
-Skończcie już tą kłótnie. To powinien być czas radości. Studio zostało uratowane!
-Czyli nic się nie zmienia?
-Zmienia się... nazwa. Od teraz zamiast "Studio21" budynek będzie się nazywać "Studio on beat" .
-Fajna nazwa! - przyznałam.

Megan
-Wychodzę !!! - usłyszałam głos Leona.
-Idziesz szukać Violetty?
-Nie. To by nie miało sensu. Idę na most.
-Na most? Po co?
-Skoro ona umarła, to moje serce też, a bez serca nie da się żyć.
-Co ty bredzisz człowieku?!
-Nie ważne. I tak nie zrozumiesz. - i sobie poszedł.
On chce się zabić? Tak nie może być. Muszę coś z tym zrobić. Zadzwonię do Fran może ona coś wie o śmierci Violi.

Francesca
Czekałam aż Violetta się spakuje i pojedzie razem ze mną do domu, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Numer nieznany.
-Hallo. Co?! To nie możliwe! Ok! Już tam z nią jadę!
-Violetta spakowałaś się?
-Tak.
-No to chodź musimy szybko jechać!
-Ale dlaczego?
-Wszystko opowiem ci w drodze, a teraz ruchy!
-Ok, ok.

Violetta
-Powiesz mi wreszcie co się stało?
-Leon się stał.
-Ale co się stało z Leonem?!
-Ktoś mu powiedział, że nie żyjesz. Nie mógł znieść myśli, że umarłaś, obwiniał się za to. Teraz próbuje się zabić skacząc z mostu.
-Co?! Fran dodaj gazu!

*Pięć minut później*

Dojechałyśmy już na miejsce. Francesca szukała miejsca do zaparkowania, a ja jak najszybciej pobiegłam do mostu. Niestety bieganie nie jest moją mocną stroną.
Dobiegłam tam i zobaczyłam Leona stojącego na barierkach mostu. Zaczęłam płakać, a cały świat jakby stanął w miejscu.
W sercu poczułam pustkę. Uświadomiłam sobie jak bardzo bym za nim tęskniłam. Za tym jego sarkastycznym mówieniem, poczuciem humoru, pięknym uśmiechem, ramionach w których mogła bym spędzić resztę życia. Brakuje mi jego głosu, soczystych pocałunków. Przypomniały mi się te piękne chwile. Nasze pierwsze spotkanie - uratował mnie wtedy przed wypadkiem z deskorolką, nasz pierwszy pocałunek - zabrał mnie do parku i niespodziewanie mnie pocałował, pierwsza zaśpiewana wspólnie piosenka - zaśpiewaliśmy wtedy piosenkę którą on napisał z myślą o mnie. Kocham go ponad wszystko!
-Leon! Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee! - odwrócił się - Schodź stamtąd!
-Violetta ty żyjesz?
-Tak i ty też masz!
-Nie skocze. Ale mam warunek.
-Jaki? - mówiłam zapłakana.
-Wrócisz do mnie.
-I tak miałam zamiar to zrobić.
Zszedł, a ja się do niego przytuliłam. Tego mi brakowało.
_______________________________________________________________________________

Podobało się? Mam nadzieję, że tak. Przypominam o konkursie :) i zachęcam do udziału w nim.

Czytasz = Komentujesz
Komentujesz = Uśmiech na mojej twarzy
Uśmiech na mojej twarzy = Szybciej dodany rozdział

wtorek, 28 maja 2013

Rozdział XIII / Diego ma plan!

Violetta
Otworzyłam oczy. Zauważyłam Fran, Cami, Maxiego, Naty, Andresa i... Lekarza?! Czy ja jestem w szpitalu? Co za głupie pytanie. Gdzie by indziej miał być lekarz.
-Co ja tutaj robię? - spytałam.
-Miała pani bliskie spotkanie z autem.
-Co?!
-Lepiej, żeby pani przyjaciele to powiedzieli - i wyszedł.
-No to co się stało?
-Fran, ty jej to powiedz - Maxi.
-No to... Wczoraj w nocy się upiłaś. Podszedł do nas ten nowy uczeń Studio - Diego. Zaproponował żebyście poszli  na zaplecze, a ty się zgodziłaś. Zaczął cie ta obmacywać dlatego wyrwałaś się mu i szybko pobiegłaś jak najdalej. No, ale kiedy tak biegłaś jakiś samochód cie nie zauważył i trochę w ciebie wjechał.
-To okropne! A wiecie może kiedy będę mogła stąd wyjść?
-Dopiero po jutrze gdzieś po siedemnastej.
-Co?! Nie będę na naszym proteście.
-Niestety. Ale nie martw się jakoś sobie poradzimy.
-Mam nadzieję.

Diego
Przeze mnie Violetta jest w szpitalu. No pięknie! Nie takiego czegoś się spodziewałem. Nie miałem zamiaru zrobić z niej kaleki lub co gorsza spowodować jej śmierć. Ale tak w ogóle to czym ja się przejmuję?  Przecież sama chciała uciekać. Ja jej nie kazałem rzucić się pod auto. Nic mi nie mogą udowodnić. Do więzienia nie pójdę. No bo niby za co? Za to, że biednej Violi zachciało się ruchu fizycznego? Ciekawe czy ten Leon wie gdzie jest teraz jego dziewczyna... Przepraszam była dziewczyna. A jeśli już o nim mowa to wpadłem na świetny plan!

*Dwie godziny później*

Violetta
Tu jest strasznie nudno. Nie ma nic do roboty. Wezmę pamiętnik i coś napiszę:
Dawno nie pisałam. Pewnie dlatego, że ostatnio dużo się u mnie dzieje. Zamieszkałam z Leonem i Megan. Okazało się jednak, że romansują za moimi plecami. Gdy się o tym dowiedziałam wybiegłam z domu i poszłam do Naty. Zaproponowała żeby zadzwonić po dziewczyny i zrobić sobie babski wieczór. Wtedy pomysł wydawał mi się fajny, ale teraz widzę jego skutki. Jakiś chłopak zaczął mnie obmacywać dlatego zaczęłam od niego uciekać i wpadłam pod jakieś auto. Tak przynajmniej usłyszałam od Fran.

Leon
Właśnie skończyły się próby do naszego protestu. Muszę przyznać, że wyszło całkiem nieźle, ale teraz jest mi wszystko obojętne. Bez Violi nic nie ma sensu.
-Leon słyszałeś co się stało Violetcie? - spytał mnie Diego.
-Nie. A powinienem?
-Człowieku! Jak mogłeś tego nie słyszeć. Viole potrąciło wczoraj auto, biedaczka nie przeżyła.
-To nie może być prawda!
-Niestety, ale tak było. Myślisz, że dlaczego tamta piątka była taka smutna?
_______________________________________________________________________________

Wiem że rozdział krótki, ale mam nadzieję że się podobał.  Pomysł zawdzięczam pewnemu anonimowi, który podpisuje się "Tina". Bardzo jej za to dziękuję.
A tak na marginesie pojawiła się druga część ankiety z cyklu - "Jaki zespół ma pojawić się w moim opowiadaniu". Będę bardzo wdzięczna jeśli zagłosujecie. Z góry dziękuję za oddane głosy i za komentarze. :)

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział XII / Ona zawsze umie przyjść w NIE właściwym momencie

Megan
Teraz była moja szansa. Violetta pilnowała tablicy, a ja zostałam sama z Leonem. Wiem, że to nie jest fair tym bardziej, że to moja kuzynka, ale Leon za bardzo mi się podoba. Ale mam co do tego dylemat. W sumie raz się żyje! No, ale co jeśli Violetta to zobaczy? Nie! Musze myśleć pozytywnie. Zobaczy będzie dobrze, nie zobaczy... no to jeszcze lepiej. Ok. Ogar Meg idziemy!
Szukałam Leona po całym domu. Nareszcie znalazłam go w kuchni. Powoli do niego podeszłam. Przybliżyłam się do niego. Już miałam go pocałować, gdy nagle...
-Megan! Co ty robisz?! - powiedział.
-Ja... Ja przeprasza. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Po prostu jestem zazdrosna o Violettę. Ma wspaniały dom, chociaż jednego z rodziców i ciebie... - rozpłakałam się mówiąc to.
-No, wiesz - zaczął z zakłopotaniem - Jesteś mądrą, przyjazną i szaloną dziewczyną, na dodatek masz wielki talent. Może życie Violetty jest wspaniałe, ale twoje też.
-Na prawdę tak uważasz? Dziękuję - przytuliłam się do niego.
-Leon! Megan! Co wy robicie?! - usłyszałam głos Violetty. Ona zawsze umie przyjść w nie właściwym momencie.

Violetta
-Violetta to nie tak! - Leon próbował się obronić.
-Serio? To może powiesz mi jak? - powiedziałam z ironią w głosie.
-On ma rację. Pocieszał mnie i nic więcej! - Megan stanęła po jego stronie.
-Komu jak komu, ale kuzynce się czegoś takiego nie powinno robić Meg! - powiedziałam po czym wybiegłam z domu, płacząc.
Poszłam do Naty. U Francesci lub Camili było by zbyt oczywiste, a ja nie chcę żeby Leon mnie znalazł. Zapukałam do drzwi.
-Hej Naty! Mogę u ciebie zamieszkać na parę dni?
-Jasne wchodź. Ale pod jednym warunkiem: musisz mi powiedzieć co się stało.
-Widziałam jak Leon i Megan się obściskują!
-Biedactwo. A dlaczego poszłaś do mnie, a nie do Fran lub Cami? Pokłóciłaś się z nimi?
-Nie. Po prostu nie chcę żeby oni mnie znaleźli a u dziewczyn było by zbyt oczywiste.
-Racja. A co ty na to żeby zadzwonić po nie i zrobić sobie babski wieczór? Obiecuję ci, że zapomnisz o dzisiejszym dniu.
-No nie wiem.
-Za to ja wiem. Dzwonie i nie słyszę żadnego "nie"!
-Skoro i tak byś zadzwoniła to po co się pytałaś?
-To skomplikowane, a teraz ciiiiiiii bo dzwonię.

Megan
Ja i Leon odwiedziliśmy już dom Fran, Cami, a teraz idziemy do Maxiego. Mieliśmy wielkiego pecha bo dziewczyn nie było w domu. Gdzieś zniknęły, tylko gdzie? Mam poczucie winy. Czy ja zawsze muszę zakochać się w nie właściwych chłopakach? A co najgorsze to przeze mnie jest to wszystko. To ta cholerna zazdrość. Violetta tyle dla mnie zrobiła: pozwoliła mi zamieszkać w jej domu, gdy głosowali w sprawie Studio 21 ciągle na mnie głosowała, a ja odpłacam się jej tym. Jestem najokropniejszą kuzynką na caluteńkim świecie! Oby się znalazła i nie zrobiła nic głupiego.

Violetta
We czwórkę poszłyśmy do jakiegoś clubu. Mieliśmy już skończone osiemnaście lat więc mogłyśmy pić już alkohol. Nie będziemy pić aż tak dużo żeby być pijane - a przynajmniej ja-, ale chociaż jeden łyk nie powinien zaszkodzi. Mam zamiar zapomnieć o  tym co tamta dwójka mi zrobiła.

*Dwie godziny później*

Spotkałam... przepraszam. Spotkałyśmy fajnego chłopaka. Tego Diego. A i zapomniałam wam powiedzieć. Pamiętacie jak mówiłam, że nie zamierzam być pijana. Kłamałam! Hahaha.
Diego zabrał mnie na zaplecze. Ciekawe po co tam idziemy? Hahaha
_______________________________________________________________________________

Korzystając z okazji chciałabym wam podziękować. Pod poprzednim rozdziałem jest aż 16 komentarzy. Na prawdę jestem wam bardzo wdzięczna! Aha i pamiętajcie!
Czytasz = Komentujesz
Komentujesz = Uśmiech na mojej twarzy
Uśmiech na mojej twarzy = Szybciej dodany rozdział

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział XI / Dostałam się?

Francesca 
Było już po naszym "spotkaniu biznesowym". Ustaliliśmy kto będzie uczył się w Studio, a kto będzie musiał znaleźć inną szkołę. Gdy rozmawialiśmy o tym czy przyjąć jakiegoś Diego, Leon i Violetta byli przeciw temu. To znaczy Viola była po części za, a po części przeciw natomiast  pan Vardas nie dał się ugiąć. Ciekawe co im takiego zrobił, a w szczególności Leośkowi. No, ale mniejsza z tym. Maxi obiecał, że zrobi listę wyników. On z nas wszystkich zna się najlepiej na komputerach, drukarkach itp. rzeczach, a przecież nie będziemy mówić im tego w pros. A już na pewno nie tym którzy się nie dostali. Zdecydowanie mamy za dobre serca. Nie dalibyśmy rady.
 Szłam właśnie przez park. Noc była taka piękna. Gwiazdy migotały, a księżyc jasno świecił. Dla tak wspaniałego widoku warto żyć. Usiadłam na jednej z pustych ławek i zaczęłam podziwiać widok otaczający mnie dookoła. Nagle ktoś zasłonił mi oczy swoimi rękami. Jeszcze trzy godziny temu uznałabym to za romantyczny gest, ale teraz jest wieczór. Kto normalny robiłby coś takiego o tej porze? Chciałam zacząć krzyczeć, ale byłam tak przestraszona, że odjęło mi mowę! Gdy usłyszałam słowa dobiegające z jego ust " Zgadnij kto to" zdałam sobie sprawę, że nieznajomy wcale nie jest nieznajomym. Wszędzie rozpoznałabym ten głos. To był Marco.
-Nigdy więcej mi tak nie rób! - powiedziałam.
-Przestraszyłam cie? Jeśli tak to przepraszam.
-Nic się nie stało, ale następnym razem po prostu podejdź jak normalny człowiek, a nie baw się w napady. A tak w ogóle to co tutaj robisz? Śledziłeś mnie?
-Nigdy w życiu! Jestem tutaj bo dopiero teraz ogarnąłem, że zostawiłem bluzę w Resto. 
-A propozycja o odprowadzeniu do domu nadal aktualna? Bo jeśli tak to chętnie skorzystam.
-Nadal. Ale najpierw pójdziemy po moją bluzę. Jak myślisz. Będzie otwarte?
-Już nie będzie, ale jestem w 50% jego właścicielką więc mogę ci otworzyć.
-A więc chodźmy!

*Następnego dnia*

Megan
Właśnie szłam zobaczyć wyniki przesłuchań. Musiałam tam iść bo moja ukochana kuzynka nie chciała mi ich zdradzić. Powiedziała tylko "Ruch to zdrowie dlatego idź zobaczyć sama". Emocję mną targały: ciekawość, strach, złość... Właśnie doszłam do kina - to tam były wyniki. Cami akurat stała i pilnowała czy nie idzie jakiś nauczyciel lub ktoś kto mógłby zdradzić nasze zamiary. Była strasznie zmęczona. Gdy szłam zobaczyć jak mi poszło zobaczyłam Larę. Poznałam ją wczoraj podczas przesłuchań. To na prawdę fajna dziewczyna, wielka optymistka  i na dodatek jest kuzynką Leona. 
-Hej! Ty też przyszłaś zobaczyć magiczną kartkę? - spytała. 
-Jeśli chodzi ci o to tam - wskazałam na wyniki - to tak.
-Powiedz szczerze. Boisz się?
-Trochę, a ty?
-Też. To może na trzy patrzymy. Ok?
-Niech ci będzie. - powiedziałam niechętnie.
-Raz... Dwa... Trzy...
-I jak ci poszło? - spytałyśmy dokładnie w tym samym momencie.
-Dostałam się!!!!!!! - i znów powiedziałyśmy równo ze sobą.
Żeby to uczcić poszłyśmy na cole i pizzę.

*Półtorej godziny później*

Violetta
Właśnie wracałam z mojej "służby". Na całe szczęście miałam ją o 13 inaczej by mnie tam nie było. I tak ledwo się tam trzymałam. Fran zadzwoniła do mnie o północy, żeby opowiedzieć mi jak bardzo Marco jest fajny i jak wczoraj z nim spędziła czas. Ale i tak miałam szczęście w porównaniu do Cami. Miała o godzinę wcześniej niż jak pilnować tablicy, a Francesca zadzwoniła do niej o pierwszej w nocy. To się nazywa mieć pecha.
Weszłam do domu. Strasznie chciało mi się pić. W sumie to nic dziwnego. 30 stopni na polu, a ja głupia nawet wody nie wzięłam. Poszłam do kuchni. To co tam zobaczyłam było jakimś koszmarem...
_______________________________________________________________________________

Kartka z wynikami ( + znaczy przyjęty/a -- znaczy nieprzyjęty/a) :




Czytasz = Komentujesz
Komentujesz = Uśmiech na mojej twarzy
Uśmiech na mojej twarzy = Szybciej dodany rozdział



                                                                                  Baj baj

sobota, 18 maja 2013

Rozdział X / Przesłuchania

Hej! Zanim zaczniecie czytać chciałabym wam coś powiedzieć. Na blogu pojawiła się ankieta - Jaki zespół ma pojawić się w moim opowiadaniu. Co prawda mam w planach napisać o nim dopiero w 20 którymś rozdziale, ale ankieta już jest. Zagłosujcie! Prooooooooooooooooooooszę!!!!
_______________________________________________________________________________

Violetta
Dziś są przesłuchania do Studio. Musiało to być już dziś bo pojutrze chcą zburzyć budynek, a my potrzebujemy jeszcze jednego dnia na ogłoszenie wyników, opowiedzenie planu itp. Ja, Leon i Megan właśnie szliśmy do kina. To właśnie tam odbędą się przesłuchania. Z tego co mi wiadomo jego właścicielką  jest ciocia Andresa. Pozwoliła nam wynająć salę na trzy godziny plus przygotowania. Choć zwykle otwiera ona kino o wiele wcześniej dziś zdecydowała się to zrobić dopiero o 15:00. Wszyscy jesteśmy jej bardzo wdzięczni.
Weszliśmy do kina. Reszta już tam na nas czekała. Pomimo, że casting zaczynał się dopiero o dwunastej my byliśmy na miejscu już o 10:30. Myśleliśmy, że przygotowania zajmą nam dużo więcej czasu, ale się myliliśmy. Po piętnastu minutach było już wszystko gotowe natomiast my nie mieliśmy co robić. Zaczęliśmy rozmawiać, wygłupiać się i oczywiście czekać na upragnioną godzinę.

*O 12*

Na przesłuchania przyszło aż 60 osób. Mam nadzieję że chociaż 1/3 z nich się dostanie. Tyle by wystarczyło, żeby Studio zostało. Najpierw były przesłuchania z gry na pianinie. Jak na razie wszystkim idzie świetnie. Francesca była bardzo zaskoczona gdy na scenę wszedł jakiś chłopak. Dopiero kiedy się przedstawił zrozumiałam o co chodzi. To był ten Marco. Fajnie, że przyszedł na przesłuchanie. Trzymam za niego kciuki. Gdyby dostał się do Studio Fran byłaby w niebo wzięta. Na pianinie grać umie zobaczymy jak tańczy i śpiewa. Po nim na scenę wszedł niejaki Diego. Ciągle się na mnie patrzył. Nie pochlebiało mi to. Wręcz przeciwnie. Gdybym była singielką to może bym nawet była zadowolona, ale ja mam chłopaka. A tak pro po niego. Widać było, że też zauważył jak ten chłopak się na mnie gapi. Po jego oczach można było stwierdzić, że ma ochotę krzyknąć "Nie gap się na moją dziewczynę" , a potem go zabić. Na całe szczęście powstrzymał się.
Przesłuchania się skończyły. No tak ja by. Musimy się jeszcze spotkać o 19 w Resto. Teraz zaznaczaliśmy tylko czy nam się podobało czy nie. Wyniki nie są jeszcze ustalone. Jednak muszę przyznać. Po tym co zobaczyłam jestem pewna, że uratujemy Studio21.

Francesca
Jestem w Resto Bendzie. Czekam na Marco przy czym strasznie się denerwuję. Jeszcze nigdy tak się nie czułam. Z jednej strony czuję jak motylki latają mi w brzuchu, a z drugiej strony... przez te motylki chce mi się wymiotować. Za bardzo się przejmuję tą randką. Tylko, że już raczej nie ma odwrotu. Marco właśnie wchodzi.
-Hej! To dla ciebie - powiedział wręczając mi kwiaty.
-Dziękuję są piękne.
Na początku randki trochę się stresowałam, ale później było jakoś luźniej. To niesamowite ile my mamy wspólnego. I na dodatek ani razu nie wspomniał o przesłuchani co było dla mnie wielkim plusem bo już myślałam, że mnie wykorzystuje żeby się do niego dostać dzięki mnie. Ale kto by rozmawiał o takich sprawach kiedy ma się tysiąc innych tematów. Randka - przynajmniej moim zdaniem - wypadła wspaniale.
-Może cie odprowadzić - zaproponował.
-Przykro mi, ale ja tu muszę jeszcze zostać. Umówiłam się z przyjaciółmi bo musimy o czymś porozmawiać. Ale kiedy indziej chętnie skorzystam.
-Nie ma sprawy. Zadzwonię. Papa.
-Do zobaczenia!

_______________________________________________________________________________

Przepraszam że taki krótki, ale laptop mi coś nawalił, a chciałam dodać dziś jakiś rozdział. I jeszcze raz przypominam i proszę Zagłosujcie w ankiecie!!!!!!!!!!!!!! 

piątek, 17 maja 2013

Kandydaci do Studio 21

Tutaj macie osoby które zgłoszą się na przesłuchania do Studio. W komentarzu możecie wpisywać osoby które waszym zdaniem powinny zostać. (1,2,3,4,59 i 60 będą przyjęci na 100%)

1. Megan

2. Lena

3. Lara

4. Lennox

5. Alba

6. Sabina

7. Jessieca 

8. Victoria 

9. Quin

10. Carly

11. Bella

12. Emma

13. Olivia

14. Abella

15. Estera

16. Cornelia

17. Selen

18. Justin

19. Mackenzie 

20. Tessa

21. Angela

22. Alex

23. Macarena

24. Ally

25. Lucy

26. Elen

27. Sam

28. Ariana

29. Dulce

30. Blanca

31. David

32. Dylan

33. Jackob

34. Max

35. Cole

36. Cody

37. Zack

38. Louis

39. Liam

40. Niall

41. Sebastian

42. Zayn

43. Kelso

44. Austin

45. Rider

46. Mason

47. Eric

48. Ashton 

49. Samuel 

50. Harry

51. Federico

52. Ben

53. Luke

54. Fredie

55. Ryan

56. Josh

57. Drake

58. Jack

59. Marco

60. Diego