Tutaj macie osoby które zgłoszą się na przesłuchania do Studio. W komentarzu możecie wpisywać osoby które waszym zdaniem powinny zostać. (1,2,3,4,59 i 60 będą przyjęci na 100%)
1. Megan
2. Lena
3. Lara
4. Lennox
5. Alba
6. Sabina
7. Jessieca
8. Victoria
9. Quin
10. Carly
11. Bella
12. Emma
13. Olivia
14. Abella
15. Estera
16. Cornelia
17. Selen
18. Justin
19. Mackenzie
20. Tessa
21. Angela
22. Alex
23. Macarena
24. Ally
25. Lucy
26. Elen
27. Sam
28. Ariana
29. Dulce
30. Blanca
31. David
32. Dylan
33. Jackob
34. Max
35. Cole
36. Cody
37. Zack
38. Louis
39. Liam
40. Niall
41. Sebastian
42. Zayn
43. Kelso
44. Austin
45. Rider
46. Mason
47. Eric
48. Ashton
49. Samuel
50. Harry
51. Federico
52. Ben
53. Luke
54. Fredie
55. Ryan
56. Josh
57. Drake
58. Jack
59. Marco
60. Diego
piątek, 17 maja 2013
wtorek, 14 maja 2013
Bonus do rozdziału IX + Informacja o opowiadaniu
Zaprojektowałam dom Leona i Violetty. Tak wygląda.
Kuchnia:
Salon:
Jadalnia:
Pokój muzyczny:
Łazienka:
Pokój gościnny:
Pokój Leona i Violetty:
Pokój Megan:
_______________________________________________________________________________
Informacja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
________________________________
- W rozdziale X lub XI (10, 11) będę przedstawiała osoby
- które wezmą udział w przesłuchaniu do Studio 21.
- Jeśli chcielibyście żeby wasze zdjęcie się tam
- znalazło, waszej przyjaciółki lub jakieś zdjęcie
- z internetu wysyłajcie zdjęcia na mój e-mail: violetta.blog13@gmail.com
_____________________________________________
poniedziałek, 13 maja 2013
Rozdział IX / Nowy dom
Na początku chciałabym was przeprosić za to że już prawie w ogóle nic nie pisze na tym blogu. Ale muszę poprawić oceny z muzyki bo inaczej zabiorą mi laptopa i na dodatek jestem chora. Chyba rozumiecie, że muszę się teraz dużo uczyć. Będę się starać jak najczęściej dodawać posty i szybko zdrowieć.
_______________________________________________________________________________
Francesca
Umówiliśmy się na spotkanie w Resto o 15:30, ale ja byłam już tam o 14. Strasznie mi się nudziło w domu dlatego przyszłam pomóc Luce. Właśnie szłam zanieść soki do jednego ze stolików kiedy wpadłam na jakiegoś chłopaka. Przeze mnie jego biała bluzka była cała pomarańczowa.
-Ojeju. Bardzo cię przepraszam - powiedziałam.
-Spokojnie nic się nie stało. Od czego są pralki.
-Jesteś pewny, że nic się nie stało?
-Nic a nic. Jestem Marco.
-Francesca.
-Zwykle nie pytam się dziewczyn o to tak szybko, ale. Nie chciała byś się ze mną umówić?
-Przykro mi nie chodzę na randki - nagle posmutniał.- Żartowałam! Chętnie się z tobą umówię.
-Jutro o 16, tutaj?
-Jak dla mnie ok. A teraz przepraszam, ale muszę wracać do pracy. Papa.
-Do jutra - powiedział po czym wyszedł.
Trochę go okłamałam bo nie zamierzam już pracować. Nie w takim stanie. Zadzwoniłam po Violette i Cami. Obie przyszły po 5 minutach. Usiadły obok mnie.
-Fran co się stało? - zapytała mnie Cami.
-Poznałam fajnego chłopaka i jesteśmy umówieni na jutro.
-Ooo Francesca się zakochałam - śmiała się ze mnie Violetta.
-Wcale że nie... - zastanowiłam się - Ok może trochę. Ale powinnyście go zobaczyć. Miał śliczny uśmiech, piękne, błyszczące oczy, puszyste włosy...
Violetta
Francesca ciągle opowiadała o tym... Jak on się nazywał. Jak ja mogłam zapomnieć jego imienia przecież tylko o nim rozmawiamy już prawie godzinę. O, przypomniałam sobie ma na imię Marco. Z tego co opowiadała - a raczej nadal opowiada - mi Fran wydaje się być całkiem fajny. Widział go może z 7 minut a już może opowiadać o nim przez cały dzień. Kiedy przyszli Naty i Maxi mówiła o nim trochę mnie, a kiedy przyszli Andres i Leon wtedy już całkowicie przestała. Na całe szczęście. Zaczęliśmy rozmawiać o przesłuchaniach. Opowiedziałam im o moim pomyśle. Byli zachwyceni.
Kiedy już wszystko obmówiliśmy (a przynajmniej myśleliśmy że wszystko) cała 5 się ulotniła. Znowu zostałam tylko ja i Leon.
-Czyli twoja kuzynka ma się do nas wprowadzić? - spytał.
-Tak. Ale tylko na jakiś czas.
-Skoro mam z nią mieszkać to może i coś o niej opowiesz...
-Jeśli chcesz. No, a więc... Lubi się ostro bawić, ale nie znowu aż tak żeby przychodzić pijanym do domu przecież ma dopiero 16 lat, jest szalona, a czasami chamska, ale to naprawdę fajna dziewczyna.
-Nie najgorzej się zapowiada. Jest już 16:45. Lepiej już chodźmy.
Pojechałam z Leonem do jego domu żeby zabrał swoje rzeczy. Później pojechaliśmy do mnie żebym mogła się spakować i zabrać Megan.
Megan
Wsiadłam do samochodu. Leon i Viola usiedli z przodu i o czymś rozmawiali , a ja poszłam do tyłu, ubrałam słuchawki i zaczęłam rozmyślać. Przyznaję. Na początku byłam przeciwna mieszkanu z nimi. Natomiast teraz jestem z tego zadowolona. Teraz widzę tego plusy. Ten chłopak mojej kuzynki - Leon jest bardzo przystojny, miły i mądry. Razem będzie nam się dobrze mieszkało.
Dojechaliśmy na miejsce. Dwupiętrowy dom z ogrodem i garażem. W ogrodzie jest postawiona huśtawka. Dziecka się spodziewają? No, ale mniejsza z tym. Zaczęli oprowadzać mnie po domu. Gdy się do niego wchodziło widać było korytarz prowadzący do czterech pomieszczeń. W pierwszym był kuchnia, w drugim salon, w trzecim jadalnia, a w czwartym pokój muzyczny. Po schodach poszliśmy na drugie piętro. Był na nim mój pokój, pokój Leona i Violi, pokój gościnny i łazienka. No muszę przyznać. Ładnie się urządzili.
Poszłam z Violettą na dół. Miałyśmy zrobić coś do jedzenia. Otworzyłam lodówkę, a tam... Nic! Nawet mleka nie było. Jak można wprowadzając się do nowego mieszkania zapomnieć o jedzeniu? Moja kuzynka postanowiła iść na zakupy. Chciałam iść z nią, ale przypomniały jej się nasze ostatnie zakupy razem. Napakowałam tyle do koszyka, że już się wysypywało, a suma zapłaty spokojnie przekraczała 300. To było trzy lata temu, a ona nadal mi to wypomina. No, ale skoro musiałam już tu siedzieć to ok. Postanowiłam coś poczytać. Wow! To brzmi jeszcze dziwniej niż się tego spodziewałam. Wzięłam pierwszą-lepszą książkę i poszłam z nią do salonu. Przeczytałam może 5 stron gdy nagle przyszedł Leon... bez koszulki. Ma boską klatę.
-Przepraszam. Myślałem, że nikogo nie ma - próbował się tłumaczyć.
-Spokojnie nic się nie stało - w tym momencie ubrał bluzkę.
-Już jestem! - krzyczała Viola - Cami napisała do mnie że ulotki są już zrobione, a Maxi napisał, że znaleźli już miejsce na przesłuchania.
-Jakie przesłuchania? - spytałam.
-Przesłuchania do Studio.
-Mogę wziąść w nich udział?
-Jasne. Nie wiedziałam, że śpiewasz.
-Bo średnio to lubię.
-To po co chcesz chodzić do tej szkoły.
-Bo tam nie ma matmy, biologii, historii, chemii i innych przedmiotów których nie rozumiem.
_______________________________________________________________________________
5 komentarzy = kolejny rozdział
Jeśli chcecie się dowiedzieć jak wygląda mieszkanie Violi i Leona piszcie w komentarzu :)
Papa :*
_______________________________________________________________________________
Francesca
Umówiliśmy się na spotkanie w Resto o 15:30, ale ja byłam już tam o 14. Strasznie mi się nudziło w domu dlatego przyszłam pomóc Luce. Właśnie szłam zanieść soki do jednego ze stolików kiedy wpadłam na jakiegoś chłopaka. Przeze mnie jego biała bluzka była cała pomarańczowa.
-Ojeju. Bardzo cię przepraszam - powiedziałam.
-Spokojnie nic się nie stało. Od czego są pralki.
-Jesteś pewny, że nic się nie stało?
-Nic a nic. Jestem Marco.
-Francesca.
-Zwykle nie pytam się dziewczyn o to tak szybko, ale. Nie chciała byś się ze mną umówić?
-Przykro mi nie chodzę na randki - nagle posmutniał.- Żartowałam! Chętnie się z tobą umówię.
-Jutro o 16, tutaj?
-Jak dla mnie ok. A teraz przepraszam, ale muszę wracać do pracy. Papa.
-Do jutra - powiedział po czym wyszedł.
Trochę go okłamałam bo nie zamierzam już pracować. Nie w takim stanie. Zadzwoniłam po Violette i Cami. Obie przyszły po 5 minutach. Usiadły obok mnie.
-Fran co się stało? - zapytała mnie Cami.
-Poznałam fajnego chłopaka i jesteśmy umówieni na jutro.
-Ooo Francesca się zakochałam - śmiała się ze mnie Violetta.
-Wcale że nie... - zastanowiłam się - Ok może trochę. Ale powinnyście go zobaczyć. Miał śliczny uśmiech, piękne, błyszczące oczy, puszyste włosy...
Violetta
Francesca ciągle opowiadała o tym... Jak on się nazywał. Jak ja mogłam zapomnieć jego imienia przecież tylko o nim rozmawiamy już prawie godzinę. O, przypomniałam sobie ma na imię Marco. Z tego co opowiadała - a raczej nadal opowiada - mi Fran wydaje się być całkiem fajny. Widział go może z 7 minut a już może opowiadać o nim przez cały dzień. Kiedy przyszli Naty i Maxi mówiła o nim trochę mnie, a kiedy przyszli Andres i Leon wtedy już całkowicie przestała. Na całe szczęście. Zaczęliśmy rozmawiać o przesłuchaniach. Opowiedziałam im o moim pomyśle. Byli zachwyceni.
Kiedy już wszystko obmówiliśmy (a przynajmniej myśleliśmy że wszystko) cała 5 się ulotniła. Znowu zostałam tylko ja i Leon.
-Czyli twoja kuzynka ma się do nas wprowadzić? - spytał.
-Tak. Ale tylko na jakiś czas.
-Skoro mam z nią mieszkać to może i coś o niej opowiesz...
-Jeśli chcesz. No, a więc... Lubi się ostro bawić, ale nie znowu aż tak żeby przychodzić pijanym do domu przecież ma dopiero 16 lat, jest szalona, a czasami chamska, ale to naprawdę fajna dziewczyna.
-Nie najgorzej się zapowiada. Jest już 16:45. Lepiej już chodźmy.
Pojechałam z Leonem do jego domu żeby zabrał swoje rzeczy. Później pojechaliśmy do mnie żebym mogła się spakować i zabrać Megan.
Megan
Wsiadłam do samochodu. Leon i Viola usiedli z przodu i o czymś rozmawiali , a ja poszłam do tyłu, ubrałam słuchawki i zaczęłam rozmyślać. Przyznaję. Na początku byłam przeciwna mieszkanu z nimi. Natomiast teraz jestem z tego zadowolona. Teraz widzę tego plusy. Ten chłopak mojej kuzynki - Leon jest bardzo przystojny, miły i mądry. Razem będzie nam się dobrze mieszkało.
Dojechaliśmy na miejsce. Dwupiętrowy dom z ogrodem i garażem. W ogrodzie jest postawiona huśtawka. Dziecka się spodziewają? No, ale mniejsza z tym. Zaczęli oprowadzać mnie po domu. Gdy się do niego wchodziło widać było korytarz prowadzący do czterech pomieszczeń. W pierwszym był kuchnia, w drugim salon, w trzecim jadalnia, a w czwartym pokój muzyczny. Po schodach poszliśmy na drugie piętro. Był na nim mój pokój, pokój Leona i Violi, pokój gościnny i łazienka. No muszę przyznać. Ładnie się urządzili.
Poszłam z Violettą na dół. Miałyśmy zrobić coś do jedzenia. Otworzyłam lodówkę, a tam... Nic! Nawet mleka nie było. Jak można wprowadzając się do nowego mieszkania zapomnieć o jedzeniu? Moja kuzynka postanowiła iść na zakupy. Chciałam iść z nią, ale przypomniały jej się nasze ostatnie zakupy razem. Napakowałam tyle do koszyka, że już się wysypywało, a suma zapłaty spokojnie przekraczała 300. To było trzy lata temu, a ona nadal mi to wypomina. No, ale skoro musiałam już tu siedzieć to ok. Postanowiłam coś poczytać. Wow! To brzmi jeszcze dziwniej niż się tego spodziewałam. Wzięłam pierwszą-lepszą książkę i poszłam z nią do salonu. Przeczytałam może 5 stron gdy nagle przyszedł Leon... bez koszulki. Ma boską klatę.
-Przepraszam. Myślałem, że nikogo nie ma - próbował się tłumaczyć.
-Spokojnie nic się nie stało - w tym momencie ubrał bluzkę.
-Już jestem! - krzyczała Viola - Cami napisała do mnie że ulotki są już zrobione, a Maxi napisał, że znaleźli już miejsce na przesłuchania.
-Jakie przesłuchania? - spytałam.
-Przesłuchania do Studio.
-Mogę wziąść w nich udział?
-Jasne. Nie wiedziałam, że śpiewasz.
-Bo średnio to lubię.
-To po co chcesz chodzić do tej szkoły.
-Bo tam nie ma matmy, biologii, historii, chemii i innych przedmiotów których nie rozumiem.
_______________________________________________________________________________
5 komentarzy = kolejny rozdział
Jeśli chcecie się dowiedzieć jak wygląda mieszkanie Violi i Leona piszcie w komentarzu :)
Papa :*
niedziela, 5 maja 2013
Czy jest sens?
Witajcie kochani. Pewnie zastanawiacie się o co mi chodzi. Otóż...
Gdy patrze na niektóre blogi o Violetcie widzę, że pod każdym wpisem jest mniej-więcej 20 komentarzy. Jest tak nawet wtedy gdy w poście napisane jest tylko np. " Jutro poniedziałek czyli będzie Violetta". To mnie bardzo boli. Bo niby dlaczego tak się dzieje? Piszemy o tym samym, nasze posty prawie niczym się nie różnią, ale i tak prace innych osób są doceniane. Wiem. Może wam się to wydawać głupotom, ale ja na prawdę tak myślę. Myślę, że moja praca i mój blog nie są doceniane. Nie chodzi mi o to, żeby ten blog był jakiś najpopularniejszy bo tak się nigdy nie stanie. Ale co by wam zaszkodziło czytając coś na nim napisać jakiś komentarz. Dla was to tylko kilka słów, a dla mnie coś bardzo ważnego i miłego. Dobrze wiedzieć czy ktoś to faktycznie czyta.
Dlatego zadaje sobie pytanie: Czy jest sens prowadzenia dalej tego bloga?????????????????????
Gdy patrze na niektóre blogi o Violetcie widzę, że pod każdym wpisem jest mniej-więcej 20 komentarzy. Jest tak nawet wtedy gdy w poście napisane jest tylko np. " Jutro poniedziałek czyli będzie Violetta". To mnie bardzo boli. Bo niby dlaczego tak się dzieje? Piszemy o tym samym, nasze posty prawie niczym się nie różnią, ale i tak prace innych osób są doceniane. Wiem. Może wam się to wydawać głupotom, ale ja na prawdę tak myślę. Myślę, że moja praca i mój blog nie są doceniane. Nie chodzi mi o to, żeby ten blog był jakiś najpopularniejszy bo tak się nigdy nie stanie. Ale co by wam zaszkodziło czytając coś na nim napisać jakiś komentarz. Dla was to tylko kilka słów, a dla mnie coś bardzo ważnego i miłego. Dobrze wiedzieć czy ktoś to faktycznie czyta.
Dlatego zadaje sobie pytanie: Czy jest sens prowadzenia dalej tego bloga?????????????????????
sobota, 4 maja 2013
Rozdział VIII / Uratowana
Dużo osób martwiło się, że Leonetty już nie będzie w moim opowiadaniu. Ale ich obawy nie były potrzebne bo oczywiście Viola i Leon będą mieli dobre, ale też złe momenty. Jednak nie bez powodu blog nosi tytuł: Leonetta na zawsze. No, a teraz chyba fani tej pary powinni być zadowoleni z tego rozdziału. Życzę miłego czytania.
_______________________________________________________________________________
Leon
Zapukałem do drzwi domu Violetty. Otworzyła mi Olga.
-Dzień dobry. Mogę wejść?
-Ależ oczywiście. Violetta jest w swoim pokoju.
Gdy szedłem usłyszałem krzyk Violetty dlatego przyśpieszyłem. Otworzyłem drzwi do jej pokoju. I co widzę? Przestraszoną Violettę siedzącą na łóżku, a nad nią stoi Thomas... A w ręce trzyma nóż! Szybko do niego podbiegłem i przewróciłem go na podłogę tak, że wypadła mu jego "broń".
-Violetta dzwoń po policje - powiedziałem przytrzymują go na ziemi.
Policjanci przyjechali dość szybko bo jakieś 5 minut po zadzwonieniu. Zabrali go do więzienia.
-Dziękuje, że mnie uratowałeś - powiedziała Viola przytulając mnie, ale potem szybko się opamiętała - Ale nadal jestem na ciebie zła.
-Violetta. Ja nie mam zamiaru się tak bawić. Myślę, że oboje powinniśmy coś sobie wyjaśnić.
-Nie mam ochoty słuchać twoich wyjaśnień.
-Tak nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Ty pierwsza. Dlaczego ze mną zerwałaś?
-Thomas mi kazał. Powiedział, że jeśli tego nie zrobię to zabije mnie, a potem ciebie. Kiedy zdałam sobie sprawę, że możesz mnie obronić zerwałam z nim. No i przez to zerwanie stało się to. A ty. Czy naprawdę nic dla ciebie nie znaczę?
-Violetta to nie tak...
-To jak? - przerwała mi płacząc.
-Przyznaję. Na początku to miała być tylko zemsta na Thomasie. Ale szybko o tym zapomniałem. Zakochałem się w tobie po uszy. A kiedy mówiłem Andresowi, że jesteś taka jak każda to wtedy sam w to wierzyłem, ale teraz widzę, że gdybyś umarła umarłoby też moje serce.
-Czyli ty na prawdę mnie kochasz?
-Oczywiście.
*Poniedziałek*
Violetta
Właśnie szłam z Leonem na lekcje Angie. Usiedliśmy na krzesłach, a lekcja się zaczęła. Zdziwiłam się bo do klasy weszli wszyscy nauczyciele jacy uczyli w Studio. Antonio zaczął mówić.
-Dzieci mam dla was smutne wieści. Studio 21 zostaje zamknięte już na zawsze.
-Dlaczego? - spytał Maxi.
_______________________________________________________________________________
Leon
Zapukałem do drzwi domu Violetty. Otworzyła mi Olga.
-Dzień dobry. Mogę wejść?
-Ależ oczywiście. Violetta jest w swoim pokoju.
Gdy szedłem usłyszałem krzyk Violetty dlatego przyśpieszyłem. Otworzyłem drzwi do jej pokoju. I co widzę? Przestraszoną Violettę siedzącą na łóżku, a nad nią stoi Thomas... A w ręce trzyma nóż! Szybko do niego podbiegłem i przewróciłem go na podłogę tak, że wypadła mu jego "broń".
-Violetta dzwoń po policje - powiedziałem przytrzymują go na ziemi.
Policjanci przyjechali dość szybko bo jakieś 5 minut po zadzwonieniu. Zabrali go do więzienia.
-Dziękuje, że mnie uratowałeś - powiedziała Viola przytulając mnie, ale potem szybko się opamiętała - Ale nadal jestem na ciebie zła.
-Violetta. Ja nie mam zamiaru się tak bawić. Myślę, że oboje powinniśmy coś sobie wyjaśnić.
-Nie mam ochoty słuchać twoich wyjaśnień.
-Tak nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Ty pierwsza. Dlaczego ze mną zerwałaś?
-Thomas mi kazał. Powiedział, że jeśli tego nie zrobię to zabije mnie, a potem ciebie. Kiedy zdałam sobie sprawę, że możesz mnie obronić zerwałam z nim. No i przez to zerwanie stało się to. A ty. Czy naprawdę nic dla ciebie nie znaczę?
-Violetta to nie tak...
-To jak? - przerwała mi płacząc.
-Przyznaję. Na początku to miała być tylko zemsta na Thomasie. Ale szybko o tym zapomniałem. Zakochałem się w tobie po uszy. A kiedy mówiłem Andresowi, że jesteś taka jak każda to wtedy sam w to wierzyłem, ale teraz widzę, że gdybyś umarła umarłoby też moje serce.
-Czyli ty na prawdę mnie kochasz?
-Oczywiście.
*Poniedziałek*
Violetta
Właśnie szłam z Leonem na lekcje Angie. Usiedliśmy na krzesłach, a lekcja się zaczęła. Zdziwiłam się bo do klasy weszli wszyscy nauczyciele jacy uczyli w Studio. Antonio zaczął mówić.
-Dzieci mam dla was smutne wieści. Studio 21 zostaje zamknięte już na zawsze.
-Dlaczego? - spytał Maxi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































































