Oglądaliście dziś Violettę? Jeśli nie to przypominam, że można jeszcze zobaczyć powtórkę o dwudziestej. Naprawdę polecam ten odcinek, a szczególnie osobą które kibicują Leonettcie. Po prostu nie mogę się pozbyć uśmiechu z twarzy. No i dlatego, że dziś był taki fajny odcinek dodam dziś rozdziały.
_______________________________________________________________________________
Cami
- ... no i teraz nie wiem jaką piosenkę wybrać na zajęcia z Angie. Maxi! Słuchasz mnie w ogóle?
-Co? No tak. Oczywiście, że cie słucham.
-Serio? Bo mi się wydaje, że zamiast tego ciągle patrzysz się na Naty.
-Nie na Naty tylko na jej jedzenie. Nie mogę uwierzyć ile ta dziewczyna potrafi zjeść.
-Nie kłam.
-Ja nie kłamie!
-Maxi. Ona ma tylko sałatkę z pomidorami i ogórkiem - na chwilę przerwałam - Myślisz, że nie widzę jak się na nią patrzysz?
-Oj Cami. Ale jak się patrze? Chyba normalnie.
-Może i masz rację. Pewnie jestem przewrażliwiona. A i Maxi, zrywam z tobą.
-Co? Ale dlaczego? Nie minęły nawet 24 godziny!
-Maxi widzę, że bardziej podoba ci się Naty. Ja tylko daję ci zielone światło. A poza tym to o wiele bardziej wolę żebyś był moim przyjacielem niż chłopakiem.
-Jesteś pewna Cami?
-Tak. A teraz idź.
-Ok już idę. Jak wyglądam?
-Świetnie.
Poszedł sobie, a zamiast niego przyszła Francesca.
-Hej Cami! A gdzie jest Maxi?
-Poszedł do Naty.
-I mówisz to z takim spokojem? - nie mogła uwierzyć.
-Zerwałam z nim przed chwilą.
-Ale dlaczego?
-Widać, że o wiele bardziej podoba mu się Naty, a poza tym lepiej jest jak jesteśmy przyjaciółmi.
-No chyba, że tak. Jak myślisz. Uda mu się z Naty?
-Nie mam pojęcia, ale trzymam za nich kciuki.
Violetta
Ciągle myślę o tym co zrobiłam Leonowi. Już nie mam pojęcia co robić. Kocham go i chcę z nim być, ale nie mogę dopuścić do jego śmierci. Ale jak teraz nad tym myślę to widzę, że to jakiś kretynizm. Leon zawsze mnie bronił więc zrobi to i tym razem. Byłam strasznie głupia, że dałam się zastraszyć Thomasowi. Lepiej szybko z nim zerwę. Wzięłam telefon i zaczęłam pisać.
"Zrywam z tobą Thomas. Moja miłość do Leona jest silniejsza niż jakikolwiek strach."
Czy byłam z siebie zadowolona? I to jeszcze jak! Już się go nie boję. Dopóki Leon jest przymnie niczego się nie boję. Teraz muszę iść do niego i go przeprosić.
*W domu Leona*
Pukałam już chyba z 5 razy, ale nikt mi nie otwierał. Zaraz, zaraz. Przecież on dał mi klucze do swojego domu. Wyjęłam je z torebki, wsadziłam klucze do zamku i otworzyłam. Postanowiłam zrobić Leonowi niespodziankę więc cicho poszłam do jego pokoju. Przyszedł do niego Andres. Już chciałam wejść, ale w ich rozmowie usłyszałam swoje imię dlatego zaczęłam podsłuchiwać ich.
-Nie myślałem, że przejdzie ci tak szybko po Violetcie - powiedział Andres.
-A czego się spodziewałeś? Dziewczyna jak każda - ok to mnie zabolało - A poza tym dobrze wiesz, że byłem z nią tylko po to żeby zemścić się na Thomasie - a to mnie zabiło. Przykro mi, ale muszę im przerwać.
Leon
-Co?! Wykorzystałeś mnie, żeby zemścić się na Thomasie? A ja głupia cię kochałam i myślałam, że z wzajemnością, a ty mnie tak podle potraktowałeś - mówiła w płaczu Violetta.